wtorek, 2 kwietnia 2013
Prolog - Czekaj, jak masz na imię?!
Harry
- Dziękuje. - uśmiechnąłem się do kelnerki, która podała mi herbatę. Była ładna, nie powiem, że nie. Niższa ode mnie, ciemne, długie włosy opadały na jej plecy. Jestem pewiem, że wiedziała o moim zespole i rozpoznała mnie, bo wpatrzyła się we mnie jak w obraz znanego malarza. Próbowałem udawać, że tego nie widze, ale było to trudne.
Gdy skończyłem herbatę, nieznajoma, piękna kelnerka podeszła do mojego stolika by zabrać filiżankę.
- Przepraszam, mogłabym autograf? - usłyszałem jej melodyjny głos.
- Jasne. - uśmiechnąłem się - nie wiedziałem, że mój zespół ma tak piękne fanki.
- Tak naprawde, to nie jestem fanką. - zaczerwieniła się - moje siostry uwielbiają One Direction i z pewnością ucieszyłby je twój autograf.
- Aaa... - nie wiedziałem co powiedzieć, więc tylko uśmiechałem się jak głupi.
*Dalej Styles, wymyśl coś by ją zatrzymać.*
- A nie ucieszyłyby się bardziej, gdyby spotkały mnie na żywo? - spytałem.
Zdziwiła się lekko moją propozycją. Była słodka kiedy się denerwowała.
- Pewnie, ale kończę prace dopiero za dwie godziny.
- Możesz przyjść z nimi o 19 do parku naprzeciwko. - próbowałem, aby ton mojego głosu nie był nieprzyjemny, jakbym się narzucał. Nie to nie, wybieraj.
- Świetnie. - uśmechnęła się promiennie - nawet nie wiesz, jakie będą szczęśliwe. Są z nich prawdziwe Directioner.
Uśmiechnąłem się. Zapłaciłem i położyłem na stoliku spory napiwek. Ostatni raz na nią spojrzałem i wyszedłem z kawiarni.
Zayn
- Musisz ją poznać! - Perrie upierała się dalej - to super dziewczyna, moja dobra przyjaciółka. Niedawno wyprowadziła się od rodziców i wprowadziła się do Londynu. Mieszka chyba ze swoim bratem.
- Nie moge, Niall prosił mnie...
- Dobrze, masz jakiś wolny czas w tym tygodniu?
- Dla ciebie zawsze mam czas. - musnąłem wargami jej usta. Zaśmiała się.
- Jutro po śniadaniu?
- Wedle życzenia.
Harry
Czekałem na ławce, nerwowo ruszając nogą. Nuciłem pod nosem naszą nową piosenke, której tekstu miałem się nauczyć na czwartek. Trzy postacie, zbliżały się chodnikiem. Rozpoznałem piękną kelnerkę. Jej siostry wyglądały na 13, może 14 lat i były bliźniaczkami. Po chwili dopiero zoriętowałem się, że jedna z nich jest na wózku inwalidzkim.
Przeczesałem niedbale włosy ręką, wstałem z ławki i uśmiechnąłem się szeroko, jak menadżer kazał nam na zdjęciach. Bliźniaczki zauważyły mnie natychmiast. Zdrowa natychmiast pobiegła do mnie.
- Harry Styles? - spytała wybauszając oczy.
- Jak widać... - westchnąłem, a ona rzuciła mi się na szyję. Po chwili podjechała też ta na wózku. Nie była tak wybuchowa jak ta pierwsza - podała mi spokojnie dłoń.
- To jest Vanessa - kelnerka wskazała tą wtuloną we mnie - a to Cher.
- Możemy sobie zrobić z tobą zdjęcie? - spytała, a raczej wykrzyczała Vanessa, jakby myślała, że jej nie usłysze, albo ją zignoruje, co bym najchętniej zrobił. Stanęły obok mnie i zaczęły szczerzyć się do aparatu. Ich siosta zrobiła nam masę zdjęć, co troche mnie zmęczyło.
- Dobra dziewczyny, koniec sesji. Wracajcie do domu.
Szczęśliwe pobiegły, a raczej jedna pobiegła, druga pojechała szybko w strone, skąd wcześniej przyszły.
- Nie idziesz z nimi? - zdziwiłem się.
- Musze jeszcze pojechać do centrum handlowego. Trzy przesiadki autobusem.
- Podwioze cię. - zaoferowałem. starałem się być otwarty, ale nie narzuć się.
- Nie chce ci robić kłopotu. Już i tak poświęciłeś się dla moich sióstr.
- Nie ma problemu. Chodź, mam tu blisko samochód.
Wsiedliśmy do mojego auta.
- Urodziłeś się w Holmes Chapel? - spytała.
- Tak. Skąd wiesz?
- O innych chłopakach z zespołu mało wiem. Najwięcej o tobie i Zaynie, ponieważ Vanessa jest twoją "żoną", a Cher Malika.
- Acha. Masz jeszcze jakieś rodzeństwo?
- Starszego brata. A ty?
- Siostrę.
- Skręć tutaj. To już blisko.
Podjechaliśmy pod centrum handlowe.
- Dzięki za podwózke.
- Zobaczymy się jeszcze?
- Nie wiem.
- Daj mi swój numer telefonu. - Podałem jej Iphon'a. Szybko wstukała numer.
- Do zobaczenia. - uśmiechnęła się i pobiegła w stronę drzwi. Chciałem zapisać jej kontakt, gdy nagle coś mi się przypomniało.
- Czekaj! Jak masz na imię?! - Jennette! - odkrzyknęła i zniknęła w drzwiach obrotowych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)